Artykuły

ojcowie

 

Ojcowie (przodkowie) – naszy… rzadko się trefić miało, aby on kiedy o północy na pacierze nie wstawał, aby godzin męki Pańskiej przed Bożą męką, która stała pośrodku wsi płaczliwie nie obchodził. Chadzał staruszek miły do onej Bożej męki zgarbiony, podpierając się kosturem, pies tudzież przed nim; pacierze kościane wielkie u pasa, na których pod liczbą pacierze mawiał po polsku, bo po łacinie słowa jednego nie rozumiał – takimi ciepłymi słowy wspomina Stanisław Orzechowski (por. hasło – Orzechowski, Stanisław) być może swoje rzeczywistego dziadka w Rozmowie abo Dylalogu około egzekucyjej (1563). Ale oczywiście, ten wiejski, rozmodlony dziadek, chodzący do pasji Pańskiej z pieskiem, to nie jedyny portret przodka pozostawiony w kulturze staropolskiej. Przodkowie dawni to wszak chyba najczęstszy motyw wszelakich narzekań na „dzisiejsze czasy” nie tylko w Dawnej Polsce. Sentencja „za moich lat” jest pewnie znana każdemu z nas (wszystko jedno czy ją już wypowiadamy, czy też jeszcze jej wysłuchujemy – niekiedy z ironicznym i lekko znudzonym – uśmiechem). Ale nie ma co się ironicznie uśmiechać: kto powołuje się na dawnych przodków naszych wkracza w święty czas mitu wieku złotego. Jakże złośliwie potrafiła oświetlać ów splot marzeń o dawnych lepszych czasach oświeceniowa lampeczka, (por hasło – lampeczka oświeceniowa)! W niezastąpionym „Monitorze” któryś z autorów dowcipnie wykazał, iż takie nieustanne powoływanie się na przodków, musi doprowadzić do tego, że w którymś tam pokoleniu wstecz musiano wychwalać troglodytów. No, ale lampeczka owa świeciła nie wstecz, ale do przodu! Dobre, bo postępowe, zacofane, bo dawne – tak można strywializować to rozumowanie. A w czasach szlacheckich? Dzieła literackie, obrazy pełne są wizerunków dawnych, surowych Sarmatów, rycerzy bez skazy, którzy spali na gołej ziemi, pili tylko wodę, bili się i modlili we właściwych porach, nie było w nich cienia zniewieścienia; w piernatach do południa się nie wylegiwali, na wezwanie Pańskie w ordynku stawali i wszystko, co należy wykonywali, jak należy. Dla nas dzisiaj (no, może dla niektórych) przodkowie naszy są źródłem dyskomfortu, przyczyną obciachu. Kultura jednak owych naszych Ojców zbudowana była na poczuciu, że nasze staranie się o bycie lepszym winno być modelowane na tych wzorach, które podaje nam przeszłość. Zarówno jeśli idzie o życie w polis (por hasło - amor patriae,consensus omniumlibertasObraz szlachcica polskiego), jak i jeśli chodzi o życie w domu (por. hasło - dworek). Na ścianach waszych stancji wisiały portrety (przydymione) przodków, w szkole studiowaliście dzieje i czyny postaci (auctores), których naśladowanie mogło was wyciągnąć z egzystencjalnego zapomnienia. Kultura, która w taki sposób rozumie swoją funkcję wychowawczą z greckiego nazywa się paideią. Wszystko zaczęło się więc w antycznej Grecji: od Homera i trwało aż do końca epoki klasycznej. (por. hasła - negotiumszkoła) A kończyła się ona ze zmianą podejścia do czasu: z pojawianiem się idei postępu. (por. hasło - sens historii) Szanujcie ojców swoich, uczcie się od nich, mówili do swoich synów Sarmaci: ich naśladujcie. Ta postawa wiąże się też z szacunkiem do starszych. A dziś? … Widzicie?

Zaczyna się! Może więc wystarczy, bo zacznę narzekać i przyśni mi się Kuba Wojewódzki.

Krzysztof Koehler