Artykuły

antemurale

 

 

 

 

 

 

 

 

Antemurale (1) – nie tylko Rzeczpospolita była przedmurzem chrześcijaństwa; nie piastowaliśmy tego zaszczytnego zadania w pojedynkę. Przedmurza to: Hiszpania, Węgry, nawet cesarstwo Austriackie broniło chrześcijańskiej Europy przed zewnętrznym zagrożeniem. Niemniej jednak po klęsce Węgier, po wyparciu muzułmanów z Półwyspu Iberyjskiego właściwie zostaliśmy sami: choć „Niemcy” kilkakrotnie ucierpieli z powodu wojen z Półksiężycem. Ale Sarmacja bardziej! Turcy, Tatarzy, „dzika, schimaztycka” Moskwa, potem „heretycy” – protestanci: tak Rzeczpospolita przez wieki broniła chrześcijańskiej, katolickiej Europy. Szczególnie po Szwedzkim Potopie, kiedy na jaw wyszedł traktat w Radnot, zawarty 6 grudnia 1656 pomiędzy: Szwecją czyli Karolem X Gustawem, Brandenburgią – Fryderyk Wilhelm, Siedmiogrodem– księciem Jerzym II Rakoczym, Ukrainą – Bohdanem Chmielnickim i Litwą – reprezentowaną przez Bogusława Radziwiłła. Wedle umowy tajnej Bogusław Radziwiłł - miał rzekomo otrzymać województwo nowogródzkie; Karol X Gustaw - Prusy Królewskie i Książęce, Kujawy, Mazowsze, Żmudź, Inflanty i Kurlandię; Fryderyk Wilhelm Hohenzollern – Wielkopolskę; Bohdan Chmielnicki - Ukrainę po Batoh na zachodzie i aż do Nowogrodu Siewierskiego na północy;Jerzy II Rakoczy - pozostałe ziemie Rzeczypospolitej m.in. z Krakowem. Tak, wszystko wskazuje na to, iż przygotowano się z poparciem „międzynarodówki protestanckiej” do zdławienia tego „katolickiego królestwa” w postaci pierwszego, tajnego traktatu rozbiorowego! Protestancki Zachód byłby zadowolony. John Milton mógłby gratulować królowi szwedzkiemu „zgruchotania Polski, baszty papizmu”. No, ale „Państwo” wyszło z tych śmiertelnych opresji obronną ręką: miała tu sporą rolę do odegrania Matka Boska, która nie pozwoliła zdobyć Szwedom swego sanktuarium jasnogórskiego (por. hasło – Jasna Góra). Za chwilę będziemy obchodzić jej święto, pielgrzymki dojdą do celu i znowu sobie przypomnimy o Ślubach lwowskich: uczynionych przez Jana Kazimierza przed obrazem Matki Boskiej Łaskawej w katedrze lwowskiej. Oto, co (podobno tekst napisany został przez św. Andrzeja Bobolę, który w kilka miesięcy potem zostanie okrutnie zamęczony) wypowiedział wówczas monarcha:


Wielka człowieczeństwa Boskiego Matko i Panno!

Ja, Jan Kazimierz, Twego Syna, Króla królów i Pana mojego, i Twoim zmiłowaniem się król, do Twych Najświętszych stóp przychodząc, tę oto konfederacyję czynię: Ciebie za Patronkę moją i państwa mego Królową dzisiaj obieram. Mnie, Królestwo moje Polskie, Wielkie Księstwo Litewskie, Ruskie, Pruskie, Mazowieckie, Żmudzkie, Inflanckie i Czernihowskie, wojsko obojga narodów i pospólstwo wszystko Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twojej pomocy i miłosierdzia w teraźniejszym utrapieniu królestwa mego przeciwko nieprzyjaciołom pokornie żebrzę.

A że wielkimi Twymi dobrodziejstwy zniewolony przymuszony jestem z narodem polskim do nowego i gorącego Tobie służenia obowiązku, obiecuję Tobie, moim, ministrów, senatorów, szlachty i pospólstwa imieniem, Synowi Twemu Jezusowi Chrystusowi, Zbawicielowi naszemu, cześć i chwałę przez wszystkie krainy Królestwa Polskiego rozszerzać, czynić wolą, że gdy za zlitowaniem Syna Twego otrzymam wiktoryę nad Szwedem, będę się starał, aby rocznica w państwie mym odprawiała się solennie do skończenia świata rozpamiętywaniem łaski Boskiej i Twojej, Panno Przeczysta!

A że z wielkim żalem serca mego uznaję, dla jęczenia w presji ubogiego pospólstwa oraczów, przez żołnierstwo uciemiężonego, od Boga mego sprawiedliwą karę przez siedem lat w królestwie moim różnymi plagami trapiąca nad wszystkich ponoszę, obowiązuje się, iż po uczynionym pokoju starać się będę ze stanami Rzeczypospolitej usilnie, ażeby odtąd utrapione pospólstwo wolne było od wszelkiego okrucieństwa, w czym, Matko Miłosierdzia, Królowo i Pani moja, jakoś mnie natchnęła do uczynienia tego wotum, abyś łaską miłosierdzia u Syna Twego uprosiła mi pomoc do wypełniania tego, co obiecuję.

Można oczywiście to wszystko lekko wyśmiewać: przodkowe nasi mawiali „po co nam twierdze, piersi nasze za mury wystarczą”: gotowy materiał do ironicznych uwag na temat polskiej skłonności do działań absurdalnych: tacy Niemcy, Francuzi, linie Maginota i inne transzeje: doskonale wiedzieli, że lepiej się broni zza murów: wznosili twierdze i pilnie je konserwowali: Polacy mieli tak samo swoje twierdze, szczególnie kresowe stanice, ale budowali swoje rozumowanie inaczej: (por. hasło - sens historii) Rzeczpospolita to pewna metafizyczna przygoda: mury to rycerskie piersi wystawiane do przodu w potyczce; w piersiach mieszka cnotliwe serce (por. hasło – Obraz szlachcica polskiego), które ma znacznie większą siłę rażenia niż kamienie czy zaprawa: obronę buduje się nie od transzejów (chociaż te też są niezbędne), ale od ludzkich serc: i to nie tylko dlatego, że to niezłomność rycerstwa trzyma owe mury (por. hasło - pacyfizm) ; ale dlatego przede wszystkim: że Res Publica (por. hasło – res publica) mieszka w ludzkiej świadomości. Res Publica to skarb, który ukrywa się w szlacheckich sercach: zabezpiecza go szlachecka cnota (por. hasło – virtus) polityczna (w okresie wojny czy pokoju praktykowana inaczej). Mnie się wydaje, iż to całe gadanie o „piersiach zamiast murów” to miało na celu, a nie dowodziło jakiejś inżynierskiej niefrasobliwości.

Matka Boska w tym antemurale miała swój specjalny udział. Jeszcze będziemy o tym rozmawiać. (por. hasło -antemurale (2)antemurale (3) - Matki Boskiej Częstochowskiej).

Krzysztof Koehler