Artykuły

antemurale (2)

 

 

 

 

 

 

 

 

Antemurale (2) – idea rodziła się pod piórami poetów, tak myślę, chociaż jest jakimś zapewne rodzajem racji stanu szlacheckiej polis. W pierwszej połowie bowiem XVI wieku napisany został przez wybitnego litewskiego pisarza - na zdjęciu wyżej -  (który pisał tylko w języku Cycerona) poemat Carmen de statura, feritate ac venatione bisontins (znany powszechnie(?) jako Pieśń o żubrze). A co może mieć żubr do sprawy antemurale – mógłby ktoś przytomnie zapytać. No, ma, bo poemat powstał niejako na zamówienia papieża Leona X i nie był takim sobie zwyczajnym wymysłem poetyckiego natchnienia. A dokładnie było to tak, iż poselstwo polskie do Rzymu, pod przewodnictwem biskupa płockiego Erazma Ciołka pojechało do Wiecznego Miasta w poważnej sprawie politycznej; być może z pewną misją, którą można dzisiejszym językiem nazwać – misją promocji Polski w Europie. Znający zamiłowanie papieża do polowań, w którymś momencie nasi politycy przekierowali rozmowę pewnie na kwestie myśliwskie, a z myśliwskich na zwierzynę łowną Rzeczpospolitej, no i wtedy się okazało, że w litewskich puszczach żyje jeszcze straszna i krwiożercza bestia – okrutny tur, bizon, zwany żubrem. Widzę te rozpalone oczy Leona X: „Jak to tur? To ta bestia okrutna w Polsce żyje? To można by się tam było wybrać z wizytą apostolską… i zapolować na dzikie zwierzę.” No, ale nim owa wyprawa łowiecko-duszpasterska mogła była w ogóle dojść do skutku, biskup Ciołek nakazał może jednemu z uczestników poselstwa, może swemu dworzaninowi, skromnemu, jak panna, Hussowskiemu pewne działanie. A no bo to jemu wyrwało się z zagrody zębów takie skrzydlate słowo do papieża podczas wspaniale budujących widowisk zwierzęcych walk na arenie w Rzymie, całkiem jakby się czas cofnął, papież był cesarzem, a rzymska i przyjezdna szlachta patrycjuszami i senatorami: „A jam żubra widywał. Mnie ojciec, który był łowczym litewskim, sadzał pomiędzy rogami na łbie zabitego potwora i spokojnie się tam mieściłem.” (por. hasło - Konie i Sarmaci) „Jakże to, taki to wielgachny stwór?” - zdziwiła się Jego Świątobliwość. „A i owszem, ten do dosyć nawet niewielki był. Ojciec mówił, że zabijano na Litwie większe jeszcze!” „Nie może być!” – nabożnie Leon X westchnął i przeżegnał się. I tak sobie Mikołaj Hussowski na zlecenie zarobił: „Masz – orzekł biskup - bom słyszał, że ładne wiersze układasz, napisać dla papieża poemat myśliwski. Takie teraz modne są w Italii i Jego Świątobliwość w nich okrutnie gustuje. Mówią, że bardziej niż w Piśmie Świętym. Ale to dla nas teraz nie jest ważne. Ważne jest, abyś napisał ten poemat, ale przede wszystkim…” i tu zaczęły się, obłożone tajemnicą dyplomatyczną debaty nad strategią tego poematu.

Wiersz wyszedł naprawdę wspaniały. Dobre wiersze faktycznie układał Hussowski: naradzono się, że do poematu dołączony zostanie, przysłany specjalnie z Litwy wypchany żubr: odbędzie się prezentacja Rzeczpospolitej w Watykanie, rodzaj Dnia Polskiego: przywiezie się żubra, odczyta fragmenty, będzie widowisko, może jakieś walki na arenie.

Tak to żubr miał stać się znakiem towarowym Rzeczpospolitej. Pamiętacie może jeszcze co pewien poeta mówił, o pewnym polityku, że - przepraszam - ugryzł żubra w… dupę? Pewnie tego żubra miał na myśli ów poeta.

Tak się rodziło polityczne znaczenie antemurale:  (por. hasło - antemurale) Polacy to lud północny, który wciąż ma za zadanie chronić ciepłe włoskie krajobrazy przez zagrożeniem z północy i wschodu; Polacy to rycerze: dzielne oddziały przywykając do życia w ciągłym wojskowym zagrożeniu: ale kiedy przychodzi pora zimowa, wojny na sezon ustają i wszelkie północno-wschodnie zagrożenie zapada w zimowy sen, dzielni wojownicy, aby nie tracić wojskowej wprawy wyruszają na łowy: walczą z tym niesamowitym turem litewskich puszcz, z narażeniem życia doskonalą się w bojowej sławie i rycerskich umiejętnościach.
Poemat, który jest pochwałą owej surowej północnej staropolskiej rzetelności i dzielności bojowej napisany jest w duchu absolutnie przed-kolonialnym: buduje Hussowski wizję „dalekiego kraju”, którego kultura i cywilizacja nie ustępuje ani na jotę zachodniej, południowej kulturze włoskiej; ba, kultura południa ukazana jest jako jakiś rodzaj kultury niedojrzałej, pełnej kobiecej łagodności, której jak powietrza potrzeba innej, bardziej rycerskiej, dziarskiej, która ma ją osłaniać. Ta kultura osłaniająca, znajduje się na takim samym poziomie, jak kultura południa: kobiety noszą tu piękne stroje, mówi się tu rzymską łaciną, twórcy tej kultury piszą lepiej niż niejeden Włoch: znacznie lepiej, bo ich pióro nie naśladuje tylko antycznych wzorów (acutores): owszem, ich erudycja nie jest gorsza, ale dodatkowo za ich dziełem stoi doświadczenie: Hussowski tak prowadzi swój wywód: żadnych kompleksów za to proste poczucie misji do spełnienia. Widać, że kwestia przedyskutowana była na spotkaniach w polskim poselstwie: antemurale jest funkcją geopolityczną Rzeczpospolitej: jest nią obrona chrześcijaństwa zachodniego przed północno-wschodnim zagrożeniem. Zadanie Rzeczpospolitej we wspólnocie europejskich narodów zostało w ten sposób określone. Oczywiście nie tylko w tym poemacie: wydaje mi się, że to cała była państwowa strategia: Państwa muszą wiedzieć po co istnieją na arenie międzynarodowej; muszą mieć świadomość po co są, mieć jakieś cele, funkcje, zadania. Czemuś bowiem to wszystko ma służyć.

Ważna, ba najważniejsza, jest jednak jeszcze jedna rzecz: Hussowski kończy swój tekst modlitwą Maryjną. Badacze z późniejszych wieków nie mogli się tej maryjnej inwokacji nadziwić: a po cóż takie teksty w myśliwskim poemacie? ba, potrafili zarzucić Hussowskiemu brak kompetencji, chaos kompozycyjny… Oj, badacze: czemuście nie pojęli, że Hussowski (czy jeszcze podczas narad w poselstwie, czy już potem sam) pojął, że owa antemurale, owa Rzeczpospolita, potrzebuje jakiegoś boskiego Gwaranta. No i wybór padł na Panią Nieba i Ziemie. (por. hasło - obrazy cudowne) Tak. ”Brama na Wschód Wystawiona”: Polska to jeszcze czy Maryja? Maryja czy jej Ukochane Królestwo?

Krzysztof Koehler