Artykuły

elekcja wolna (fakty)

 

 

 

 

 

 

 

Elekcja (wolna): fakty – instytucja ustrojowa,  (por. hasła - absolutum dominiumbonum communaeconsensus omniumlibertasliberum vetosejmsejmik) dzięki której szlachta współrządziła państwem poprzez wybór osobisty za pomocą aklamacji na polu elekcyjnym swojego dożywotniego (chyba, że zaistniały uzasadnione okoliczności do dokonania detronizacji) monarchę. Dzieje powstania owej instytucji to właściwie dzieje staropolskiej demokracji. Elekcyjnymi monarchami nie byli Piastowie: dwaj ostatni – Władysław i Kazimierz dzierżyli pełnię władzy i gdyby nie bezpotomna śmierć tego ostatniego raczej nie mielibyśmy w Polsce wolnej elekcji. Ale, widocznie, Najwyższy chciał inaczej. Tron zaczął być jednym z elementów politycznych targów: Karol Andegaweński zmuszony był umawiać się z poddanymi, co do uzyskania korony dla swojej córki. Po śmierci Jadwigi znowuż Jagiełło postawił przed królewską radą sprawę kontynuacji swoich rządów. Z czasem jednak zhardział, kiedy w 1425 ogłosił bez politycznej konsultacji swego syna prawowitym następcą tronu. Problemem zasadniczym nie było nawet owo naturalne wszak następstwo, ale fakt, iż młody monarcha z racji wieku nie był w stanie potwierdzić (konfirmować) świadomie praw królestwa: przeto nie mógł być królem w Polsce. Więc szlachta miała problemy z uznaniem go za władcę. Początkowo Jagiełło się nie uginał, tym bardziej, że niektóre miasta podporządkowały się mu. Z czasem jednak król znalazł porozumienie z poddanymi: przywileje (por. hasło – Przywileje) w Jedlni i w Krakowie (1430, 1433) potwierdzały i powiększały dotychczasowe prawa szlachty. Jak pisze Anna Sucheni-Grabowska (por. hasło – Miłośnik staropolszczyzny (prof. Anna Sucheni-Grabowska, in memoriam): „Te zapisy prawne miały bezwzględnie obowiązywać następcę, przy czym miał nim być ten z żyjących aktualnie królewiczów, którego stany wskazałyby jako najbardziej odpowiedniego („zdatniejszego”) do sprawowania rządów. Ta ostatnia klauzula eksponowała dobitnie moment elekcyjności tronu i o to z pewnością jej autorom chodziło.”

Następny konflikt o elekcję nastąpił w czasach Zygmunta Starego. Wybuchnął on z powodu nadmiernych (i absolutnie niepotrzebnych) ambicji żony Starego Bony, której środowisko przekonało monarchę, by koronować Augusta, gdy ten miał zaledwie 10 lat jeszcze za życia Starego (vivente rege). Dwór wziął szlachtę przez zaskoczenie: nie powiadomiono sejmików o planowanej koronacji, zapomniano jednakowoż o kwestii zaprzysiężenia praw oraz o starożytnym, już wtedy, prawie szlachty do głosu. Znowu: nie było zarzutów co do osoby nowego monarchy, bo raczej szlachta opowiedziałaby się za nim, ale złamanie prawa i obyczaju politycznego spowodowały szlachecki sprzeciw i kryzys. Król więc, zmuszony głosami oburzenia i sprzeciwu, na sejmie koronacyjnym wydać dwa bardzo ważne dla elekcyjności tronu oświadczenia: jedno, że kiedy tylko August ukończy 15 lat, zaprzysięgnie wszystkie koronne prawa, a gdyby tego nie uczynił poddani są zwolnieni z obowiązku podporządkowania się jego władzy. I drugie, że od tej pory króla można wybierać tylko po śmierci panującego w postaci zjazdu wszystkich mieszkańców Królestwa, zwołanych przez Radę Królewską. Tak więc elekcyjność tronu królewskiego w wyniku prób jej naruszenia przez pazerną na władzę Bonę stała się faktem, który swojego dopełnienia doznał po śmierci Zygmunta Augusta. Jak wiadomo nie do końca udało się rozstrzygnąć jeszcze za życia monarchy, jak ma wyglądać elekcja, więc odwołano się do starych wzorów elekcyjności. Choć pierwsze wybory (jak można było wybierać Francuza na polski tron?) nie dawały jakiejś wielkiej nadziei na przyszłość. Ale znowu: pojawili się różni kandydaci do polskiego tronu, więc aby się zabezpieczyć przed potencjalnym niebezpieczeństwem, poddani, świadomi zagrożeń i niepewności wyboru kandydata pochodzącego z innego narodu czy innej kultury dokonali swego rodzaju politycznego zmniejszenia owych potencjalnych zagrożeń formułując tzw. artykuły henrykowskie (zredagowane i przyjęte na sejmie elekcyjnym 20 maja 1573). (por. hasło - artykuły henrykowskie) Lektura tekstów, zapis debat, mów poselskich, wypowiadanych w tym czasie jest do dzisiaj sporym doświadczeniem w edukacji politycznej. Obserwowanie jak rodziły się idee, formujące ustrój państwa w drodze wolnej debaty, sporu, ucierania się poglądów winno stać się i naszym udziałem: pewnie dużo więcej sympatii i zrozumienia dzięki tego typu działaniem naszych przodków mielibyśmy do własnej historii i sukcesów Rzeczpospolitej. Ale z jakiegoś powodu niewiele się na ten temat wspomina. Wszyscy głoszą chwałę Konstytucji 3 Maja! Czemu zapominają o artykułach henrykowskich? Przypomnijmy je, bo stało w nich: że szlachta będzie miała zagwarantowane swoje przywileje; że król zobowiązany jest do zwoływania co dwa lata na 6 tygodni sejmu walnego; że ma posiadać przy sobie stała radę złożoną z 16 senatorów; że nie wolno mu używać tytułu dziedzicznego: że król w Polsce wybierany jest tylko w drodze wolnej elekcji; że politykę zewnętrzną i wewnętrzną monarcha musi poddawać kontroli sejmu; że decyzje swoje musi uzgadniać z senatorami rezydentami; że musi podporządkować się prawom Rzeczpospolitej; ze obywatele mają prawo do wolności wyznania, a król musi te prawo zabezpieczać; a wreszcie, że naród ma prawo do wypowiedzenia posłuszeństwa, gry prawo przez monarchę będzie łamane.

Trudno się było zgodzić na takie dictum, stąd słynne słowa wyszeptane Henrykowi Walezemu do ucha przez polskiego posła Jana Zborowskiego: Jeśli nie zaprzysiężesz, nie będziesz rządził. Po ucieczce Walezego na króla wybrano Annę Jagiellonkę, władzę jako jej mąż otrzymał Stefan Batory. Potem w wolnej elekcji wybierano regularnie spowinowaconych z Jagiellonami po kądzieli Wazów (problemem była przy Zygmuncie III silna „partia habsburska” w Rzeczpospolitej, która nie tylko głosem, ale i mieczem usiłowała dochodzić praw swego elekta do tronu). Od 1669 wybierano Piastów – Michała Korybuta Wiśniowieckiego a potem Jana Sobieskiego. Na elekcje wieku XVIII, walkę Stanisława Leszczyńskiego o tron z Wettynami z Saksonii, a potem na historię z osadzeniem na tronie Stanisława Augusta Poniatowskiego (jego elekcję zabezpieczały: umowa między Prusami a Rosją i siedem tysięcy sołdatów) lepiej spuścić zasłonę milczenia. Zdegenerowała się była wolna elekcja, która bardziej już przypominała rozgrywkę wielkich mocarstw niż polityczne wybory wolnych Polaków. Chociaż cały czas miała ona w sobie ten wirus, już od samego początku z tym Henrykiem Walezym różowo to nie wyglądało. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Choć, szlacheccy statyści rozumowali nieco inaczej.

Krzysztof Koehler