Artykuły

absolutum dominium

 



 

 

 

 

 

 

 

Absolutum dominium – aaaabsolutny straszak szlachecki, widmo, koszmar bezsennych nocy szlacheckich statystów, a zarazem PRowy wytrych do utrzymywania napięcia w polityce, koniecznego do przeprowadzenia różnych doraźnych lub długofalowych politycznych akcji. Jako zagrożenie szlacheckich wolności pojęcie absolutum dominium służyło wzmożeniu obywatelskiej (por. hasło - obywatel) czujności. Z perspektywy wieków na nie spoglądając widzimy, że było pojęciem zdecydowanie nadużywanym i w doraźnych, często partykularnych interesach, stosowanym. Jak udowodnił Jan Dzięgielewski (por. hasło - miłośnik staropolszczyzny) na przykład w okresie kiedy Jan Zamoyski przeszedł do opozycji, kiedy nie udało mu się uzyskać dominującego wpływu na Zygmunta III, ubrał się był Pan Kanclerz (marzący po cichu o koronie) w togę obrońcy szlacheckich wolności, w czarniawy strój trybuna ludowego, zapominając do czego tak niedawno zmierzał ze Stefanem Batorym ręka w rękę (kto zapomniał Samuela Zborowskiego musi sięgnąć do Rymkiewicza) i mozolnie pracując nad tym, aby obóz królewski i samego monarchę Zygmunta przedstawić jako zbiorowisko zbirów pałające nieopanowanym pragnieniem przekształcenia szlacheckich libertas w złowróżbny twór monarchii absolutnej. Tfu, na psa urok: precz z jezuicką zgrają, (por. hasło - szkoła (2) zaborczym Zygmuntem koroną kupczącym, mamy na niego papiery, handlarza najcenniejszym towarem. Jak wiemy napięcia te wywołały rokosz sandomierski (por. hasło - rokosz) zwany od następcy w dziele opozycji po śmierci Zamoyskiego – wojewody krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego – rokoszem Zebrzydowskiego; miał tam bowiem pokazać swoim zwolennikom, obrońcom wolności i aaabsolutnym przeciwnikom absolutum dominium Mości Zebrzydowski jakieś papiery na monarchę. Nie pokazał, bo nie miał, bo takowych nie było?, nie udało mu się zdobyć przekonywającej „czarnej teczki”?, ale jakoś się wmieszało w szlachecki lud to trwałe podejrzenie, że monarcha (każdy!) zmierza do absolutum dominium, że tak ma wpisane w dowodzie osobistym, więc strategia podejrzeń, doktryna podejrzewania o najgorsze była elementem intelektualnego postępowania szlacheckiego. Czy zaczęła się ona faktycznie po 1605 roku? Czy nie istniała wcześniej? Chwilę to rozważmy: pisujemy ostatnio w moczarach (por. hasło - palus sarmatica ) o różnych instytucjach politycznych Rzeczpospolitej: jedną z nich był podział władzy albo też swego rodzaju triumwirat władzy wzajemnie się kontrolującej: król-senat-sejm: prawdopodobnie od balansu między tymi trzema podmiotami zależało powodzenie naszego państwa. Naturalne więc nastawienie w politycznym procesie winno zawierać w sobie nieufność, spór, zmagania o wpływy i o równowagę, jednak strategię działania w imię jednak podporządkowania bonum communae. Taki ideał: spierajmy się, miłując ojczyznę (por. hasło - amor patriae), interesem się kierując publico bono. Stąd niepokoje społeczne, kiedy dochodziło do naruszania tej równowagi: wojna kokosza za Zygmunta Starego, problemy z Barbarą Radziwiłłówną, cały ruch egzekucyjny za Zygmunta Augusta, a potem po jego śmierci raczej wzmożenie prac nad tym, aby zasady nie zostały naruszone. Artykuły henrykowskie były tego rodzaju myślenia wyrazem. (por. hasło - elekcja wolna (fakty) A ewidentnym przykładem do czego może zmierzać królewska czy kanclerska ambicja – rządy Stefana Batorego, co to nie chciał być malowanym królem, no i w konsekwencji (mówiąc za Rymkiewiczem) polityczny mord na Zborowskich. Z biegiem jednak czasu absolutum dominium stawać się może raczej hamulcem, postrachem, dla wszelkich zabiegów reformujących. Ale też: bez przesady: absolutum dominium wszak mogłoby być czynnikiem aktywizującym obywateli; ale też, bez przesady: absolutum dominium mogłoby być czynnikiem usypiającym obywateli, trochę jak klapki na końskich oczach nakładane umiejętnie na głupiejącego obywatela szlacheckiego przez wzrastających w siłę magnatów: odwracanie uwagi: państwo przemienia się w ukrytą za fasadą szlacheckiego republikanizmu typową oligarchię, która odwraca uwagę obywateli zapewniając o szlacheckich równościach (por. hasło - aequalitas), szczując na upatrzonego: absolutum dominium, absolutum dominium. I tak, parafrazując poetę, "trwa ten targ”

Krzysztof Koehler