Artykuły

Trunki - zamknienie debaty

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trunki – zamknienie debaty - zadaję sobie sprawę, że to zapewne przesada, ale – kiedy rozmawiamy o trunkach (por. hasło - Trunki (part one: piwo nie woda),Trunki (part two: in vino veritas)Trunki (part three: wódki, nalewki) – nie wolno mi, zważywszy na wszystko co tu się w moczarach (por. hasło palus sarmatica ) dzieje, nie przedstawić strasznie długiego wiersza Jana Andrzeja Morsztyna, adresowanego do młodszego brata, Stanisława, rotmistrza jego królewskiej mości, uczestnika obrony Zbaraża, który odszedł był na niebieskie niwy gdzieś w drugiej połowie lat 50. wieku XVII. Ten długi wiersz bardzo wiele mówi o Rzeczpospolitej, wiele więcej zapewne, niż tomy historycznych rozpraw, bo – opowiadając o piciu raczej alkoholi niż innych trunków, wprowadza nas w rozważania o tym jacy ludzie zamieszkiwali Rzeczpospolitą: jak mocno związana była ona z Europą, iloma więzami i w konsekwencji pozwala też nam chyba zrozumieć stosunek szlachty do Zachodu i Południa Europy. Mimo ekonomicznej i politycznej wolności dzisiejszych czasów, ułatwień w dziedzinie międzynarodowej spedycji towarów, przynależności do Unii wciąż jeszcze, wydaje się, sporo nam do nich brakuje. Nam…. Nie muszę sobie wyobrażać, ba, wciąż pamiętam takie czasy, niech to będzie komuna, kiedy wiersz - ten nie tylko z powodu zamkniętych szczelnie granic, ale też w wyniku gospodarczego cudu nad Wisłą  a la PZPR - musiał być absolutnie nieczytelny, choć i dzisiaj, dla osób, które nie mają wielkiej pokusy (albo i odpowiedniego zasobu miedziaków w kieszeni) do przeprowadzania wycieczek turystyczno-kulinarnych, nie wszystko będzie jasne. Morsztyna dedykuję wszystkim z Państwa, znawcom win, sprawdźcie się!

Czytajcie, ale w pewnym miejscu, kiedy do tej Monty Pythnowskiej opowiastki wkracza historia, zatrzymajcie się. I pomyślcie, czym wy, jaką wodą, przerywacie niekończące się koneserskie kosztowanie specyjałów? (por. hasło -oni-my) A potem sami sobie z tego wyciągajcie wnioski na temat Sarmatów. Nie lękajcie się! Za pomocą przypisów będę z wami, korzystając z dobrodziejstwa Wiktora Weintrauba, który – zważywszy na to, co ma do powiedzenia w niektórych przypisach – wiedział, w sprawie wina, sporo.

Powiedz mi, bracie, boś ty zwiedzał smaki

Trunków i napój piłeś niejednaki.

Piłeś wraz ze mną te, co Francuz daje,

Przyrumienione tylko wina z d’Aye,[1]

Piłeś burgundzkiej prasy potok z Bony,[2]

I anżuł biały,[3] i burdo czerwony,[4]

I niefrancuskiej jakoby jagody

Słodki frontyjak[5] nie cierpiący wody.

I co nie gardzi taką mieszaniną

Orleans[6] bitną pamiętny dziewczyną,

I prowinckiego marsylijskie tłoku

I od Narbony wina z Languedoku;

Umiesz w niemieckich winach zażyć braku,

Wiesz, że najlepsze reńskie z Bacharaku,[7]

Dobre nekerskie,[8] lepsze od mozele,[9]

W rakuskich smaku mało, wapna wiele.[10]

Na morawskie-ś się zmarszczył w pierwszej probie,

Ale gdy muszkat, przymknąłeś ku sobie;

Znasz trunku, które przemierźle wyniosły

Hiszpan śle, co nad Alikantem rosły,[11]

Pedrosymony, drugich win fałszere,[12]

I mocnym sektom dałeś gęby szczerze;[13]

Piłeś, czego Lach i nie słychał stary,

Wina z tej wyspy, co warzy kanary,

I co ochrzczono niesłusznie bękartem,[14]

Czy słusznie – słodko syna mieć tym żartem.

Strach mię przez Alpes i filackie lochy

Między dowcipne przeprawić się Włochy,

Boś ty tam, bracie, tak napsował wina,

Że się tak boją winnice Morsztyna

Jak kwiatki mrozu, śnieci pszenne pole

I czajek naszych w cesarskim Stambole.

Siekłeś na pował, co się do nas tuli

W lagach, z Trydentu wino i z Fryjuli,[15]

Piłeś jagodę mantuańskiej tyki

I w której płucze Winceńczyk trzewiki,

I które z cudzych gruntów Wenet pije,

Jednego smaku dwóch farb romanije,[16]

I małmazyją, cudzoziemkę z Krety

Już wpół weneckiej, i mdłe orwijety;[17]

Z lombardzkim zawsze wiodłeś zwadę winem,

Które zawarły Alpes z Apeninem,

I tych-eś świadom win, których Rimini

W kotle poprawia[18] i swe słońca wini:

Tyś i bolońskie przewiedział winnice,

I pod klasztorem kowane ulice

Szczęśliwych mnichów, gdzie bracią z przeory

Porcyja równa dochodzi: dzban spory.

Piłeś przywoźną rywułę z Raguzy,[19]

I tę, którą się rade moje Muzy

W znój zakrapiały, muszkatelę z Seny,

Między trunkami pierwszej u mnie ceny;

Znasz i tę drugą, która Niemca swojem

Dla trzech „jest, jest, jest” zalała napojem;[20]

Wiesz dobrze, co są smaczne trebijany,[21]

Akwapendenty, cierpkie monpolcjany.[22]

Oblizujesz się na słodsze patoki

Niż lipiec i na zielonawe soki

Florenckiej sławnej werdei,[23] lecz z chęcią

Przyjm ślinkę za rzecz i ciesz się pamięcią.

Piłeś łagodne wina od Kremony,[24]

I z gron bagnajskich, i roncyglijony,[25]

I co przodkuje na parmeńskim stole

Tłoczone blisko cudnej Kaprarole;[26]

Pomnisz i alban,[27] godzien swego rymu,

Godzien i poić święte ojce z Rzymu,

I bogi, kiedy nektaru dopiją

I nieśmiertelną strawią ambrozyją

(Jeśli go Monte Caval nie ustrzeże

I głupim bogom ustąpią papieże)[28].

Piłeś ochotnie mondragońskie tace,[29]

Gdyś tuskulańskie nawiedzał pałace;

I gdyś fraskackie objeżdżał fontanny,[30]

Wprzód-eś się pytał, kędy loch kowany,

I był ci milszy chłód ze dzbana wina

Niż wiatry z wody u Aldobrandyna.

Świadom-eś dobrze sermoneckiej góry,

Kędy zabity nasz Tęczyński wtóry;[31]

Więc i tam byłeś, gdzie słodkimi łzami

Zbawiciel płakał[32] i kędy gronami

Pauzylip zmarłem zdobi grób Syreny;

Wiesz, jakiej folwark nasz ma wina ceny

Castel al Mare, kędy Polak orze,

Choć ma napolskie stąd mury, stąd morze;[33]

Pijałeś i te, chociaż ich niewiele,

Co się rodziły na szczerym popiele

Piekielnej Somy, gdzie dla gruntu żmudnie

Ziemie skopanej wiadrem ciągną studnie;[34]

Piłeś, w Grecyjej nie stawiwszy stopy,

Potężne greki w szynkach Partenopy;[35]

I do pustej się nie trudząc Korsyki,

Wiesz, że Bastyja do tyk wiąże łyki.[36]

Aleś sam zjeździł kalabryjskie brzegi

I na tameczne sypał wina śniego

W nieznośnym słońcu; widziałeś obfite

Sykulskie góry,[37] macicą przykryte,

Piłeś z Mesyny, z Palermu i z Etny,

Dała-ć kieliszek Katana niemętny.

W Malcieśmy, pomnię, kosztowali kafy,

Trunku dla baszów, Murata, Mustafy

I co jest Turków, ale tak szkarady

Napój, tak brzydka trucizna i jady,

Co żadnej śliny nie puszcza za zęby,

Niech chrześcijańskiej nie plugawią gęby.[38]

A potem, kiedyś do ojczyzny wdzięcznej

Powrócił, przecięś do wina statecznej

Nie złożył chęci i przez twe Podgórze

Pytałeś Węgrów o tercalskiej górze[39]

I gdzie tokajskie leżą winogrady,

Polskiemu bardzo pograniczu rady,

Co zacz potocka i wiele wydaje

Prasa,[40] co tłoczą Rakoczego kraje,

Co emrów zlewa endeburska góra,[41]

Co jest Święty Jur[42] i domowa lura.

Nawet w Kutnarze,[43] wiesz, wiele naręczy

Wybiją co rok bednarze obręczy;

I własnej nie chcąc zawstydzić ojczyzny,

Piłeś te wina, które daje żyzny

Grunt brodzki, kiedy zawiesił proporce

Hetman i wszczęły dobrą myśl Podhorce.

Po prostu piłeś janusze, johany,

Hanse, iwany, dziowany i żany,[44]

I każda-ć była przyjazna kraina,

Co rodzi grona albo śle po wina;

Ale też podczas dla lepszej ochłody,

Pijałeś w wodą przewarzane słody,

Angielskie ele, co jak cukier szczery,

I w ziemnych dzbankach burzne butelbiery,

Mumy brunszwicie i wrocławskie szepsy,

Godne w korycie poić świnie ze psy,

I zerbtskie klary, i te gdańskie smoły,

Co naszym flisom dają byt wesoły,

Że ani gdańskich praw poważa wielce

I nie wie, że to ciągnąć jutro w szelce.

Piłeś zaś potem, bliżej swej dziedziny,

Potężny Łowicz, wolne garwoliny,

Wystałą warkę, co Warszawę żywi,

Piwo drzewickie, które gębę krzywi,

I gdzie dochodzą chorzy rady zdrowej,

Lecz nie w browarze, piwo z Częstochowej;

I głód przymusił, żeś zadnieprską brachę[45]

I rozbełtaną pijał sałamachę.[46]

Zażyłeś w Kownie warzonego miodu,

Wiesz, że dodaje po przepiciu chłodu

Pachnący lipiec i że skryte szysze

Miód siedmiogrodzki po czele rozpisze;

Piłeś jabłecznik przykry i grusznice,

Które ma Normand na miejsce macice;

Piłeś gdy wiosna białe spędzi mrozy

I miazga w drzewo wstąpi, soki z brzozy,

Wódkę z poziomek i chłodne tyzanny,

Trunki z purgansem [47]i trunki do wanny,

I dla żołądka (a ona ku głowie)

Piłeś z pisarzem wódeczkę we Lwowie.

A czegom jeszcze nie przepomniał mało

I co mię z łaski bogów nie potkało,

Piłeś i wodę, kiedy z Dzikie Pola

Wziął cię był z sobą dziedzic z Koniecpola,

Kędyś ty krymskie przejmując bieguny,[48]

Dniepr przez Kuczkasów i wąskie Burhuny[49]

Prebył i piłeś tam jego strumienie,

Gdzie w Euksyn[50] wpada przy Aslam Kirmenie;[51]

Piłeś go wyżej przy pierwszym porohu

Kodackim, piłeś czarną wodę z Bohu,

Wiesz jaki smak mają Piszczanne Brody

I że nie Sine, jak je zową, Wody

Ani Mołoczne płyną mlekiem rzeki;

Piłeś Ingulce i Czarne Taszłyki,

Piłeś i kisłe, co dodaje siły

Pijane mleko tatarskiej kobyły.

To wszytko z chęcią i wszytko to żarty,

Aleś pił wodę, w zbaraskim zawarty

Okopie[52] (taką, która świadczy znacznie,

Że co kto musi, to uczyni smacznie),

Kiedy cię Kozak niestatecznej wiary

Z sprzysiężonymi oblegał Tatary

I gdy nieskorej czekając odsieczy

W trunek wam poszły obrzydliwe rzeczy,

Żeście i gnój swój pili, i przez trupy

Brnąłeś po wodę przez końskie tułupy,

I piłeś ścierwy, Tatary, Kozaki,

Przez chustkę, dzieląc od gęby robaki.

Żeś tedy wina, piwa, mleka, miody,

Wódki, i wody, soki pijał, smrody,

Pytam cię, bracie, jak biegłego w trunku,

W jakim też dekokt u ciebie szacunku,

Bo się i z tym znasz, i co boży rok ty

Trudnisz doktory i pijesz dekokty;[53]

Powiedz co salsa i jakiego smaku,

Gdzie też święcono to drzewo gwajaku

I po czym poznać przedni korzeń chiny,

Czym sasafrasu pachną ostrużyny

I skąd to miejsce prostej lakrycyjej

Przy cynamonie i drzewach z Indyjej,

Żebym tak twoją upewniony probą,

Mędrszy z przestrogi, już nie trwożył sobą

I nie zabłądził w tym indyjskim gaju,

Bo mi pić doktor kazał chinę w maju.

Krzysztof Koehler



[1] Różowe znad Ay

[2] z okolic Beaune w Burgundii

[3] białe z Anjou

[4] czerwone z Bordeaux

[5] podobne w smaku do katalońskich słodkie muszkatelowe wino z Frontignan

[6] białe z Orleans nad Loarą

[7] reńskie z Bacharach

[8] wina z doliny Neckaru

[9] wino z doliny Mozeli

[10] znaczy austriackie niezbyt, niezbyt

[11] walenckie Alicante

[12] Pedro Ximenes – nazwa szczepu z Andaluzji, którego moszczu nie używa się do produkcji wina, tylko do przyprawiania innych win

[13] dzisiaj sekty – musujące znamy z Niemiec, nie z Hiszpanii

[14] wino z wysp Kanaryjskich, bękarty to wina powstałe ze zmieszania gatunków

[15] w oplatanych butelkach sprzedawane wina z Trydentu i Friuli

[16] rozumiemy, że białe i czerwone z Romagnii

[17] Czemu wino z Orvieto dla Morsztyna było mdłe? – zastanawia się Weintraub

[18] kiedy jest za niska temperatura fermentacji pomaga podgrzewanie

[19] rywuła to wino z Raguzy (Dubrownika)

[20] mowa o niemieckim prałacie, który zapił się na śmierć w zajeździe, gdzie wysłany przezeń sługa, uznawszy, iż wino tam jest najlepsze napisał na drzwiach este, est, est

[21] wino z okolic Frevignano

[22] faktycznie wina z okolic Acquapendente i Montepulciano cieszą się dobrą sławą do dzisiaj

[23] verdea – zielonkawe wino?

[24] Wina z Cremony

[25] wina z miejscowości Bagnaia i Ronciglione

[26] wino z Capralola

[27] z Albano, koło Rzymu

[28] Na zboczu tej góry Monte Caval rosły winnice wina albano

[29] wino z Mondragone

[30] a tam, koło Frascati, słynne wina białe

[31] Tak. W 1632 Krzysztof Tęczyński, faktycznie został zastrzelony przez winiarza, kiedy chciał przeskoczyć przez płot winnicy.

[32] Wino Lacrima Christi

[33] Castellamare – nad zatoką Neapolitańską; napolski (czyli neapolski, czyli na polski)

[34] aby założyć winnicę na Wezuwiuszu, trzeba było ziemie wykopywać spod ziemi

[35] potężne greki w szynkach zatoki neapolitańskiej

[36] Bastia na Korsyce

[37] góry Sycylii

[38] na kawie się, niestety, Morsztyn to nie znał

[39] góra Tarczal dawała tokaje

[40] wina z Szarospatak

[41] Oedenburg (węgierski Sopron) to miejscowość znana z winnic

[42] Svety Jur na Słowacji

[43] Cotnari – wino mołdawskie do dziś pijane

[44] a, to chyba nasze dżepy owocowe

[45] wywar po pędzeniu wódki powstały, niezbyt wykwintny

[46] zacierka z krup (nie wiem, powtarzam)

[47] a, to środki na przeczyszczenie

[48] w październiku 1654 Aleksander Koniecpolski dotarł aż do Oczakowa

[49] miejsca przeprawy przez Dniepr

[50] Morze Czarne

[51] turecko-tatarska twierdza przy ujściu Dniepru

[52] 1649 – armia polska broniła się w Zbarażu

[53] wywar leczniczy