Miłośnik staropolszczyzny (prof. Anna Sucheni-Grabowska, in memoriam)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Miłośnik staropolszczyzny (prof. Anna Sucheni-Grabowska in memoriam) – o, wiosna, o, lato tego roku, choć piękne, okrutne są, bo zabierają nam wielkich, wybitnych znawców i miłośników staropolszczyzny: wiosną odszedł od nas do Wiecznej Sarmacji profesor Tadeusz Ulewicz (por. hasło - Ulewicz, Tadeusz), teraz w jego ślady podążyła Profesor Anna Sucheni-Grabowska. Płaczą jej uczniowie. Płacze Sarmacja cała: za tą, która jak mało kto, przez całe życie wiernie i niestrudzenie dochodziła prawdy o Rzeczpospolitej: pisała o jej instytucjach politycznych w sposób uczciwy, w czasach, kiedy raczej należało potępiać staropolską anarchię i wskazywać na bezsensowność szlacheckiej republiki. (por. hasło - res publica) Jej prace o sejmie, o procesie politycznym Rzeczypospolitej, artykuły o przywilejach szlacheckich, wreszcie monografia o Zygmuncie Auguście i ostatnia praca, Wolność i prawo w staropolskiej koncepcji państwa, wydana w 2009 przez Muzeum Historii Polski to dzieła, które zmieniały sposób postrzegania Dawnej Polski i przywracały jej należną jej cześć. Urodziła się w Gidlach, o czym nie wiedziałem wcześniej, ale to bardzo ważna i symptomatyczna wiadomość. Choćby dlatego, że pisał o Gidlach Kochowski (por. hasło - Kochowski, Wespazjan). A także ta mniej miła, że w latach 50. była przetrzymywana w stalinowskich więzieniach. Działała aktywnie w Solidarności a w stanie wojennym w Komitecie Prymasowskim. Jej odejście jest jak strasznie duża czeluść. Nie do zastąpienia. Nie do zasypania.Osobiście miałem zaszczyt Ją poznać, kiedy szykowałem się do filmu o Sarmacji. Pamiętam, a mówię to z bólem serca, przyznając się do własnej ignorancji, że nie miałem jeszcze wtedy zielonego pojęcia o tym, że gdzieś w pobliżu prowadzili swoje badania nad Dawną Polską ludzie, którym absolutnie mogłem zaufać, którzy potrafili ukazać inną niż wówczas jeszcze powszechnie obowiązującą wizję szlacheckiego ustroju. Nie wiem jak trafiłem na tę grupę. Chyba dzięki Pani Profesor Barbarze Otwinowskiej, która zaprosiła mnie na spotkanie i mogłem wysłuchać tego, co mieli do powiedzenia, ludzie wobec których wypadało tylko pokornie milczeć i słuchać, co mają do powiedzenia. Poza Panią Otwinowską jeszcze rozmawiał z nami ś.p. prof. Mirosław Korolko, jeszcze chyba wtedy doktor Jan Dzięgielewski i jeszcze wtedy doktor Joanna Choińska-Mika i inni. Potem nagrałem film, który zapewne nie do końca zgadzał się z tym, w jaki sposób Oni mówili czy myśleli o Rzeczpospolitej. Pani Profesor na przykład nie mogła zaakceptować mojej fascynacji Stanisławem Orzechowskim, którego raczej nie darzyła sympatią. Miała po temu swoje argumenty, zapewne słuszne, mnie jednak postać Orzechowskiego wydała się na tyle interesująca, iż postanowiłem poświęcić jej kilka lat życia. Nie wiem czy Jej się ten film podobał: faktem jest, że cały trzeci odcinek, poświęcony ustrojowi Rzeczpospolitej zbudowany został na wypowiedziach Wielkiej Trójki: prof. Sucheni – Grabowskiej, prof. Choińskiej-Mika i prof. Dzięgielewskiego. Kilkakrotnie odwiedzałem w mieszkaniu Panią Profesor podczas prac nad filmem, zawsze wyposażany przez nią w różne książki czy też nadbitki artykułów. Mam doskonale jasną świadomość, że gdyby nie działalność takich Miłośników Staropolszczyzny (por. hasło - miłośnik staropolszczyzny), jak Pani Profesor, strasznie długą mielibyśmy dzisiaj drogę do Sarmacji, znacznie dłuższą niż ją mamy obecnie. Ona razem z grupką podobnych jej badaczy, nie poddali się obowiązującym prądom; nie posłuchali – wydałoby się – jednego słusznego głosu: robili swoje badania, wydawali książki, publikowali artykuły i coraz bardziej zbliżali się do prawdy o Dawnej Polsce. Naprawdę wielką jest stratą dla Sarmacji odchodzenie takich osób. Ale zarazem, skoro Rzeczpospolita Wieczna jest, wiecznie trwa, to sobie nawet potrafię wyobrazić rozmowę, która teraz może toczy się między Profesor Sucheni-Grabowską a Janem Długoszem czy - czemu nie? w tamtym świecie wszystko jest możliwe! – królem Zygmuntem Augustem. Widzę, że mocno gestykulują, spierając się. I dobrze: niech wreszcie ktoś powie dumnemu Litwinowi, w którym momencie czegoś zaniechał, czy po prostu źle zrobił.

Niech Anioły Pana strzegą Panią Profesor na drogach wieczności.

Krzysztof Koehler