szkoła (2)


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szkoła (2) całym sercem jestem po stronie tych szlacheckich uczniów, których sadzają w oślej ławce (scamnum asinorum). Nim nałożą im na głowę czapkę z oślimi uszami i puszczą po szkole (por. hasło - szkoła)  w obieg, przy wtórze litanijnych okrzyków asinus asinorum in saecula saeculorum, nim potraktują ich „bizunkiem”, każą im siadać i pisać za karę 100 razy: „Nie będę rozmawiać na lekcji” . Pan stoi, uczeń siedzi i pisze.

Ale co pisze? Jak to co, jak zawsze, fraszki na nauczycieli… a potem na wszystko, co się rusza:

Na matematyka

Ziemię pomierzył i głębokie morze,

Wie, jako wstają i zachodzą zorze;

Wiatrom rozumie, praktykuje komu,

A sam nie widzi, że ma kurwę w domu.

Astrologowi

Straciłeś na tej, astrologu, kupi,

Na niebieś mądry, a na ziemi głupi.

Drażnisz Plejady, wilkesz Oryjony,

A tego nie wiesz, jak orać zagony.

Nakrącasz sfery, wartujesz matezy,

A gront z niedbalstwa nie orany leży.

Lepiej przy żniwie widzieć żeńców kupę,

Niźli niebieskim babom patrzyć w …

Raki

Była panienka niedaleko rynku,

Żyła cnotliwie nie pilnując szynku,

Godło jej arfa nie wytworne szaty,

Podło się niosła nie wielkie utraty

Hojnie ubogim, nie żakom dawała,

Przystojnie sławy, nie źle nabywała.

Votum

Gdyby się godziło Panny, jak konia spróbować

Nie zawadziłoby kęs sobie podmałżonkować

Kolęda

Prosiłbym o kolędę, lecz minęły gody,

Jeszcze podobno rzeczesz, iżem żebrak młody.

Czego proszę od ciebie, zawżdyć snadnie o to,

Ej daj, proszę cię, wszak ja nie stoję o złoto.

Do Filipa Momota

Kasiu, masz rzec, ty mówisz: Kaka siusiu moja

Uszy i nos obraża, bracie, mowa twoja.

O Bornku starym

Bogaty Bornek, lecz już w starej dobie,

Młodą pojmuje lubienicę sobie

I dobrze: my go chwalić musim z tego,

Że fundusz czyni dla kogoś młodszego.

Mąż i żona jedno

Mąż i żona jedno ciało, a przecież nie czuje

Mąż, kiedy mu kto inszy żonę kutneruje.

Pilność studenta na tyle dziwi nauczyciela, że podchodzi doń znienacka i wyciąga mu kartę spod łokcia. Czyta, czerwieni, każe zgłosić się po lekcjach. Wtedy oddaje mu bez słowa kartę z nowym wpisem:

Na jednego poetę niepewnego pod wiersze jego ktoś napisał

Bodaj tego poetę Helikońską rosą

Muzy jego skropiły, co ją w kroku noszą.

Ale nie dam sobie głowy uciąć, że tak to wszystko się odbywało, na początku roku szkolnego, przed wielką wojną ze Szwedami (por. hasło - antemurale) albo kiedykolwiek potem.

Krzysztof Koehler