Z którą chodzić zwykł jako obyczaj jest

 

 

 

 

 

 

 

 

Z którą chodzić zwykł jako obyczaj jest –  nie, nie, nie. Nie chodzi mi o chodzenie, z taką jak tu wyżej na fotce, Marysieńką. Chodzi o chodzenie z Panią Kowalską. Pamiętacie jeszcze, szanowni ten cytat, który tu się podawało w naszych moczarach, kiedy to było?, (por. hasło - Zwyczajna, Panie Dzieju, broń, uzbrojenie domowe)? Było to dawno dosyć temu, przypomnijcie jednak sobie to pismo, którego tytuł brzmi: Artykuły Rzpltej dobre opatrujące i porządek do elekcyi nowego króla czyniące, w Warszawie na zgromadzeniu pospolitym, przez wszytkie stany koronne zgodnie namówione i uchwalone. Kojarzycie zapewne, I hope, nasze ówczesne rozważania o uzbrojeniu, jak to nasza szlachta deklarowała z czym można, a z czym nie przyjechać na elekcyjne pole. Zapisano to w styczniu 1573 w dokumencie, który powstał zaraz w okolicach czasowych słynnej, przesławnej, reklamowanej słusznie konfederacyi generalnej warszawskiej, (por. hasło - Tolerancja) czyli w dokumencie, w sumie jeszcze od konfederacji warszawskiej ważniejszym, choć nie tak sławnym. Podawano w nim albowiem do publicznej wiadomości efekt obrad konwokacyjnych w postaci artykułów, jak jechać mianowicie na elekcję, jak ma przebiegać głosowanie, bardzo to ciekawe uwagi, mało znane, zaraz będę o nich pisał, bo ważne to rzeczy są, warto je sobie przypomnieć. Ów jednak cytat dotyczący uzbrojenia, znany nam już, tak wygląda:

Wszystcy z domów swoich, którzy na tę elekcyją pojadą, mają jachać i tu na miejscu do namów spólnych schodzić się mają, okrom zbroje, pancerzów, karacen, wszelakiej strzelby, to jest: arkabuzów, rusznic, hakownic, dział, kusz, drzew, tarcz, oszczepów, generaliter okrom wszelakiej strzelby zjeżdżać i schadzać się mają, gdyż elekcyja ma być in charitate a w pokoju odprawowana, nie z tumultem ani z mocą żadną, tylko każdy może mieć zwyczajną broń, z którą chodzić zwykł, jako obyczaj jest: miecze, kordy, szable, kuncerze.

Miecze, kordy, szable, kuncerze posiadawszy, szlachta miała też prawo domagać się jak wielkie będą poczty „służebników”, które przywiedzie ze sobą każdy na elekcyją.

Poczty mają być pomierne, tak, żeby żaden pan więcej osób nie miał jeno po piędziesiąt, urzędnicy ziemscy po trzydzieści, szlachcicy po dwudziestu. Mniej każdy z tych mieć może, ale więcej nic. Drabów żadnych nie ma mieć żaden na stronie, jeno tam na elekcyi Ichmość panowie marszałkowie po stu, panowie wojewodowie po dziesięciu, urzędnicy ziemscy po sześciu, rycerstwo po czterech. A ci drabi wszystcy mają być niezbrojni, ani z strzelbą żadną. Cudzoziemców sub hoc interregno przyjętych żaden pan w poczciech swych mieć nie ma, jeno swego narodu.

I jak wam się to widzi? Mnie się widzi, szczególnie owa uwaga o cudzoziemcach w pocztach (elekcja wolna (fakty) polska rzecz, nie obca) i widzi mi się uwaga o tych pocztach, że każdy szlachcic mógł mieć najwyżej dwudziestu ludzi w poczcie. Najwyżej, a członkowie rady koronnej tylko pięćdziesięciu, czyli wcale niewiele więcej, zważywszy kogo było więcej na elekcyjnym polu. Najlepiej z tymi „drabami”. Jechaliście kiedy z drabami na sejmik, na sejm, panowie posłowie nasi dzisiejsi? Gdzieście ich pochowali?

Czy drabi mogli wyglądać jak ten tu, jeden, drabski przedstawiciel?


Z tych wszystkich dokumentów przebija wielka troska o to, by elekcja odprawowała się należycie. Wszystkich, którzy mają zamiar łamać opisane zasady mocno przestrzegano, że konsekwencje ich działań będą opłakane. Kto złamie prawo (por. hasło - Prawem i.... prawem) odnośnie do ilości ludzi w poczcie, kto będzie robił wrzawy i tumulty, ma być traktowany pro hostae Patriae, a kto, nie daj Bóg, złamie zasady i użyje broni, posłuchajcie co go czeka:

A kto by broni śmiał dobyć - na ręce, kto by ranił albo zabił - na gardle karan być ma, jako ten, który pokój pospolity a powagę pospolitą gwałci o czym z osobna są artykuły.

Czy karanie na ręce, mogło znaczyć odjęcie ręki? Na gardle rozumiem już bardziej tradycyjnie – czapa! Trzeba więc było swego korda nie wyciągać, trzymać przy sobie, i raczej nie używać go jako argumentu(por. hasło - Erystyka, retoryka i głębsze znaczenie) w elekcyjnych debatach, do których wyruszamy zaraz, już już, jutro, pojutrze, nie dzisiaj jednakże jeszcze.

Krzysztof Koehler