Actum in castro Sochaczoviensi

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Actum in castro Sochaczoviensi - My Rady tak duchowne jak świeckie imieniem naszym i posłów ziemskich na konwokacyją warszawską posłanych, którzy się nie podpisali na konfederacyją de dissidio religionis na tej konwokacyi od niektórych panów rady, posłów uczyniona, oznajmujemy i oświadczamy się wszem i wobec i każdemu z osobna, ludziom jakiegokolwiek dostojeństwa, urzędu i stanu przy akciech tego grodu: iż gdyś my się tu do Warszawy zjachali, abyśmy tylko o miejscu elekcyi króla przyszłego radzili, niektórzy z Panów Rad i posłów ziemskich uczynili między sobą niejaką konfederacyją, w której acz się znajdują niektóre rzeczy ku zachowaniu pokoju pospolitego potrzebne, wszakoż włożone są drugie nie tylko teraz, ale też i na postronne czasy bardzo szkodliwe, a zwłaszcza, gdzie zabroniono uciekać się w rzeczach ku religii należących do wszelakich zwierzchności, która rzecz otwarza wrota ku rozmaitym sektom i wszelakiemu nierządowi. Bożą licencyją mogły by się bardzo łatwie wzniecić wszystkie sekty, nie tylko te, które już pospolite są, ale też i najsprośniejsze, jako jest adamitów, Turków i inne tym podobne, za któremi i do pogaństwa przyjść by mogło. Czego my przestrzegając, acz na wszystkie rzeczy inne w tej konfederacyi zamknione, które ku pokojowi i zgodzie pospolitej należą, radzi pozwalamy, jako ci, którzy ojczyznę swą miłując, nic pierwszego, nic milszego nad zgodę pospolitą u siebie nie mamy i w tym się solenniter oświadczamy, że my na żadne mordy, na żadne rozlania krwie chrześcijańskiej a mianowicie narodu naszego polskiego a braci naszej miłej nie zezwalamy, i owszem, kto by się na brał, albo jaką przyczynę do tego dawał, przeciwko takiemu każdemu być chcemy i obiecujemy, ale też konfederacyi takiej chwalić nie możemy, która zwierzchności i urzędy wszystkie burzy do bluźnierstwa imienia Bożego a do swej woli wobec wszystkim najwyższego stanu ludziom przyczynę podaje a w tym prawa, swobody a wolności stanu szlacheckiego ku zniszczeniu przywodzi. A tak się z tych i innych przyczyn i k temu obawiając się tego, aby na potomne czasy takowa konfederacyja między poddanemi naszemi sub praetextu religionis et liberalis christiana do takiej swej woli a wszeteczeństwa przyczyny nie dała, jaka była lat mało przeszłych między chłopstwem w Munsterze i na innych miejscach w Szwajcarzech przeciwko panom swym. My tedy na ten artykuł de dissidio religionis, który w tej konfederacyj napisany jest, a wiele rzeczy szkodliwych i niebezpiecznych w sobie zawiera oglądając się na pierwsze konfederacyje i przysięgi naszych przodków, które są przeciwne tej teraźniejszej konfederacyi, oglądają się na sumienie i powinność naszą, którąśmy chwale Bożej starszym naszym Kościołowi Bożemu i braci naszej stanu szlacheckiego powinni, żadnym obyczajem nań zezwolić bona nostra conscientia ani chcemy, ani możemy, jakoż nie zezwlamy i w tym się przy tych Akciech publice oświadczamy i żądamy, aby nam ta protestacyja in hac forma in acta zapisana była. A zwłaszcza, iż też posłowie ziemscy na tę konwokacyją od rycerstwa posłani, opowiedzieli się z niektórych województw, że tego od braci swej zalecenia nie mieli i owszem, że im srodze zakazali bracia ich, aby się na tej konwokacyi w nic nowego nie wdawali, jeno aby o czasie i miejscu elekcyi przyszłego króla namawiali, jakoż się publice w Radzie oświadczyli, że na te konfederacyje ani mogą, ani chcą zezwolić.

 


Taki dokument pozwoliłem sobie, grzebiąc się w rękopisach roku 1573, podać państwu do lektury. Była to protestacja szlachty ziemi mazowieckiej złożona do akt grodzkich przeciwko niedawno uchwalonej Konfederacji Warszawskiej. (por. hasło - Tolerancja ) Zastanawiających jest w owej protestacji kilka kwestii: po pierwsze rozumowanie o konsekwencjach przyjęcia konfederacji (aż po spoganienie); po drugie znajomość (wybiórcza) sytuacji europejskiej – Munster i Szwajcaria, i po trzecie dosyć stanowe rozumowanie o konsekwencjach religijnej wolności (poddani, którzy zasłaniając się wolnością wyznania mogą naruszyć zastany porządek). Zarazem jednak, czy to polityczna rozgrywka?, czy szczere wyznanie?, deklarowane jest przez Mazowszan mocno pokojowe podejście do rozwiązywania konfliktów tak samo religijnych. Ciekawe jest tak samo w tym dokumencie i to, że podaje on pierwsze argumenty przeciwko konfederacji, które potem powielane i wzbogacane będą przez tych, (por. hasło - Skarga, Piotr)  którzy będą formułować swoją opozycję wobec tego, co zdarzyło się zimą 1573 w Warszawie podczas konwokacji. Czy posłowie faktycznie sprzeciwili się instrukcjom, ci, którzy pod konfederacją się podpisali? Czy też działali w duchu dobrze pojętego interesu bonum communae? Warto się nad tym zastanowić.

Krzysztof Koehler