Wielkie gadanie o pieniądze małe

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wielkie gadanie o pieniądze małe – często, szanowni moi moczarowcy, zdaje mi się, że nabieramy się my, wielce wielcy miłośnicy staropolszczyzny (por. hasło - miłośnik staropolszczyzny), na piękne, aczkolwiek nieco puste słowa naszych przodków (por. hasło - ojcowie), w których – zdaje się nam – przeglądała się cnota (por. hasło - virtus) dawnej Rzeczypospolitej. Śledzę oto, obiecując wydać wnet w formie książki, ciekawą dosyć Kronikę od zgonu Zygmunta Augusta w Knyszynie zmarłego, gdzie autor przenikliwie opisuje nędzę i chytrość dworu Zygmunta Augusta, pieniążki, co poginęły, jakieś smutne rzeczy z rozgrabieniem resztek ziemskich dóbr po monarsze, którą to sytuację, jeden z wielce przeze mnie szanowanych badaczy literatury tamtych czasów, porównał ostatnio w rozmowie z niżej podpisanym do słynnej sceny z „Greka Zorby”, kiedy to po śmierci uroczyście żegnanej staruszki, cała rodzina, potem wieś, rzuciła się do grabienia tego, co po niej zostało.

Nic więc dziwnego, że dwór króla doczekał się niejakiej i nie lekkiej wcale przygany ze strony senatorów, na co zrychtowali Panowie Dworzanie taką, jakże górnolotną, pełną mądrych o powinnościach obywatela i miłośnika ojczyzny złotych słów, przemowę, (por. hasło - Erystyka, retoryka i głębsze znaczenie ) z której jednak wystają co i rusz, szpile, gnaty, sęki i co tam jeszcze ich silnie merkantylnych intencji. Miłej lektury:

Naszy M[ił]ościwi panowie, napominacie W.M. ku nam dnia piątego przeszłego uczynione, jako nam wdzięczne jest, tak i ofiarowanie W.M. godne podziękowania być wyznawamy. Co się napominania tycze, każdy z nas i szlacheckie rodzenie, i przystojną powinność swoję w tym się dobrze czuje, co jest królowi J.M. Panu jako był żywemu, tak i teraz zmarłemu, co R.P. wszytkie-ż a ojczyźnie spólnej naszej co wam, naszym M[oło]ściwym panom a starszej braciej powinien i każdy się dalibóg z nas jako dotąd, tak i na potym rachować będzie chciał, jako uczciwe postępki nasze nie tylko doma, alić i u postronnych ludzi za pomocą Bożą dank i pochwałę odniosą. A ponieważ dwie rzeczy są najprzedniejsze, do których W.M. napominać nas zaczęli: do zgody nas samych między sobą a wyrządzania wszelkiej uczciwości i posłuszeństwa W.M. naszym M[iło]ściwym panom Radom i urzędnikom, spólnej Rzplitej naszej, tedy W.M. w tym wątpić nie trzeba, że my sami między sobą jako przystoi i godzi się, zwłaszcza tego czasu sieroctwa naszego, gdy nas Pan Bóg poddane przez króla, sługi bez pana, członki bez głowy, owce bez pasterza zostawić raczył, wiedząc i widząc na oko, że w tak wielkich niebezpieczeństwach, które zewsząd na tę zacną Koronę i Wielkie Xięstwo Litewskie zmierzają bez murów i zamków, strzelb i takich gotowości, jaka jest u postronnych ludzi, niczem innem w całości udzierżeć nie możem, jedno zgodą a miłością. A ta się tu na ten czas od tego koła naszego dworskiego począć słusznie u wszystkiej Koronie i wszystkiej R.P. spólnej, na przykład podać i pokazać ma. Wszakże nasi M[iło]ściwi panowie, jako W. M. są i mienią się być stróżami R.P., tak tego jeszcze za żywota króla J.M. pana naszego M[iło]ściwego było, zawżdy chęć i potrzeba, aby się nam, którzy są syny koronni R.P. matki naszej do zgody i porównania przyczyna dawała, żeby był rozkad [?] na każdego równy według obyczaju służby, zasługi i powołania. Rzplita nasza, M[iło]ściwi panowie, nie jest macocha, ale matka i równo nas dziatki swe szlachectwem i cnotą ozdobiła i podzieliła, tak, iż jeden od drugiego nic mieć nie może, chociażby co majętnością przechodził. Gdyż ta równość zawżdy była, nie trzeba u nas w Polsce facecyi, nie trzeba rozrywania, spiskowania, buntów i konspiraciej żadnej zjednimy [?], żeby drugie pokazić.

A jeżeli komu tedy najwięcej, tym, którzy są i odzywają się być stróżami R.P. naszej i nas wszystkich, pomnieć zawżdy na to potrzeba, że nie dla nas samych, ale dla nas wszystkich i dla siebie sami rzecz pospolita nasza, te klejnoty i te znaki zwierzonej straży na osoby ich włożyła, aby honestum et publicum commodum strzegli, cnotę wywyższali, a złość tępili, co się gdzie dzieje, tam się niezgody nadziewać albo obawiać nie potrzeba. A gdzie by to nie było, próżno ku zgodzie i jedności napominanie, gdyż dzień z nocą, cnota z złością, prawda słusznem wespołek się cierpieć nie mogą. A ponieważ Pan Bóg J.K. Mość pana naszego od nas ku sobie powołać i jego z nami rozłączyć raczył, ona moc i władzą jego od R.P. nam włożoną na rzecz [?], zasię od których ją miał i na nas syny i dziedzice tej R.P zasię przypadła. Urzędy W.M. ni skąd inąd podpory i obrony nie mają, jedno od R.P. i bez przyzwolenia naszego władzy swej urzędy W.M. nad nami rozciągać się nie mogą. Wszakoż my dla dobrego naszych samych i R.P. wszystkiej, dla właściwego naszego zachowania domów naszych, sławy i dla pokoju pospolitego z chęci ochotnie, wdzięcznie a mile urzędom a przełożeństwom W.M. naszych miłościwych panów tę poczciwość wyrządzamy i wyrządzać będziemy, którzyśmy po równości znali się być podległemi za żywota króla J.M. pana naszego, zwłaszcza, iż też to nam, co [?] nie raczą obiecować, że poczciwe służby nasze, nam się poczciwie płacić i nagradzać mają. A równe baczenie na każdego według lat zasługi, prac i obyczaju służby ma być miano. Acz to nas nieco obeszło M[iło]ściwi panowie raczcie to W.M. od nas z łaską przyznać, żeście się na wtórej sessyi obietnicę swą niejako moderować raczyli, chcąc nie wiemy gdzie ukazać samo tylko staranie nam ofiarując. Prosiemy nasi M[iło]ściwi panowie, raczcie to W.M. od nas z łaską przyjąć, nie do końca nam pocieszne takowe W.M. ofiarowanie. Dotychmiast bywali, gdzie tego jeszcze miejsce bywało i czas, teraz, gdy to oboje upłynęło, nie może nam w smak iść w tym sieroctwie naszym to takie ofiarowanie wmości. Rozumiemy dobrze to, co jest, co testament i jako komu czego i przez kogo pomagać się będzie godziło. Wszakże o tym na ten czas żadnej kwestyi czynić nie chcemy. Ale o to idzie, jeśli W.M. nasi miłościwi panowie, od nas naszej powolności zgadzania i tej uczciwości, którą W.M. wyrządzamy, wdzięczni być chciejcie, abyśmy te od W.M. odnosić mogli, co nam W.M. powinni. To jest securitatem vitae,wzajem uczciwość i ważenie takie, żeby żaden według stanu i wezwania swe w niczym upośledzon ani odzyskan nie był. A k temu że się W.M. o to starać raczyli, jakoby  [?] mieszkać i do końca tę służbę ostatnią pana naszego odprawiać i kończyć mogli, żeby zatrzymane, popłacone a na nowe dla ciała prowadzenia żądano, bo teraz tego takich nie chcemy, ale wczas opowiadamy, że się z miejsca ruszyć żadnym obyczajem nie będziemy mogli, ani dopuściemy bez zasłużonej każdego zapłaty.

Druga, m[iło]ściwi panowie, nie jesteśmy tak małego baczenia, żebyśmy nie mieli rozumieć, że się z nas każdy nie tak dla wysługi, jako dla dobrego a przystojnego ćwiczenia, dzielności panowania, sławy domów naszych ku służbom pana naszego i R.P. od dawna.. [sic!]. A jeszcze dwór J.K. M[iło]ści, pana naszego, jest matką i przodkiem wszelakiej stateczności a uczciwej sprawy we wszystkiej R.P., jest szkołą wszystkich dobrych cnót i zawołania poczciwego. Czynią nam żal i lekkość, i zapalenie rzeczy niektóre, w których jest nie cicha powieść między ludźmi, które my na ten czas Panu Bogu poruczamy. W.M. swoich m[iło]ściwych panów, o was ten czas i takie okazyje Pan Bóg zesłać będzie raczył, że się jawnie pokazać i objaśnić będzie mogło, kto krzyw, a kto praw.

My sobie jednak dali zachowywanie tak z strony powinności i potrzeb naszych dworskich, jak z strony szlacheckiej powinności naszych, co imieniem swoim i inszych towarzyszów naszych przed W.M. i Ich M[ił]ościwej Rady panów według czasu, miejsca i innych przypadków przynosić będziemy, dostając o [?] W.M., że W.M., znając to, co nam ojczyźnie naszej i R.P., cnocie i szlacheckiej krwi powinny wiecznie a prawdziwie do dobrego pomóc będą raczyli. To jest na ten czas krótka nasza odpowiedź na W.M. naszych M[iło]ściwych panów napominanie, które prosiemy, abyście od nas łaskawie a prawem, braterskim sercem jako od życzliwych służebników i młodsze brackiej swej przyjąć i według me prośby i żądania nasze wypełnić raczyli.

Wasz sługa uniżony i donosiciel tekstów pokorny,

Krzysztof Koehler