Powolne rozstawianie się z dziatkami swemi

 

 

 

 

 

 

 

 

Powolne rozstawianie się z dziatkami swemi – czynię. W sensie, że nie wybieram się na tamten świat, póki co, ale wciąż tłucze się po głowie owe tegoroczne adwentowe  (por. hasło - Adwent) wezwanie, którem nawet dzisiaj wyczytał z czytań mszalnych. Chodzi mi o to jak żyć, aby nie poddać się temu całemu zawirowaniu, w które wpycha światowa rozkosz, czy wprost: świat sam. (por. hasło - Rozkosze zimy, kulig)  Jak nie dać się zwyciężyć różnym fatalnym, złym, spychającym do narożnika sytuacjom, słowom, samemu sobie? Wydaje się pozornie albowiem, że łatwo jest żyć, ale dobrze żyć, to już bywa problem. Oto pewna wizja szczęśliwego życia zawarta w testamencie Wacława Kunickiego (por. hasło - Obraz szlachcica polskiego) , jakby się kto pytał, kanonika łowickiego, wydanym w maju 1640 roku:

To rzekszy prośbę wznoszę, Kunicki, do ciebie:

Tak żyj, żebyś gniazda nie stracił, przy tym siebie;

Bo przed stem lat Kunice ośm dworów widziały,

Teraz się zaś do ręku jednego dostały.

Nie patrz, kto szumno żyje, i bogato chodzi,

Inaczej twoja dola pod tym czasem rodzi:
Swą piędzią ty zawsze mierz grzbiet i gębę swoję

Żeby dostatki, chceszli, wystarczyły-ć twoje.

Słuchajże, jeśli Pana Boga bać się twego,

Będziesz także bliźniego miłował swojego,

Przydą te na cię, które dam, błogosławieństwa,

Jeśli nie, tedy cię te znajdą złorzeczeństwa.

Błogosławiony w swoich siedliskach bądź wszędzie,

Błogosławion na roli i kędy twe siędzie

Oko, brzemię małżonki twej błogosławione,

Pokolenie w ozdobny naród rozskrzewione.

W oborze twojej stada, bydła rozmnożenie

Niech będzie, skąd przystojne masz mieć pożywienie.

Niechaj błogosławieństwo i progi poczują;

Na cię i drudzy patrząc z ciebie się budują

Jako jest Pana dobra rzecz Boga miłować

I jako czcić bliźniego swego i szanować,

Kochać w cnocie statecznie, kochać i w szczerości,

Wystrzegać się usilnie ze wszystkich sił złości.

Błogosławiony będziesz z miejsca się ruszając,

Błogosławiony będziesz nazad powracając.

/…/

Spiżarnie twoje w wielkiej będą obfitości,

Piwnice słodkich miodów, win wdzięcznej wonności

Napełnione, dostatek dadzą nieprzebrany,

Pójdzie każdy wesoło stąd uradowany.

Tak cię, gdy mnie usłuchasz, Bóg pobłogosławi,

Tak cię między samsiady wszytkie twoje wsławi.

Poznają, że Pan z tobą, bać się ciebie będą,

Przeciw tobie na zdradę nigdy nie zasiędą…

Cóż: piwniczki pewnie nie mam, (a propos, por. hasła - piwniczka, Trunki - zamknienie debaty) sto lat nie siedzę na swoich (bo ich też nie mam) włościach, bieda, bywa, stuka do drzwi, ale rozumiem, że mogę wsławić się u samsiadów (por. hasło - Sąsiedzkość) swoich (bo, jak wiecie, sąsiedzi są wszędzie!). To pewna, niemała, zda mi się pociecha. Przestaną spiskować, plotkować, na dobro moje godzić. Zbożny lęk w nich wzbudzę. I to mi się podoba. Tego trzymać mi się, jak tonący brzytwy, trzeba.

Krzysztof Koehler