niebiosa

 

 

 

 

 

 

 

Niebiosa – zobaczyłem w małym kościółku drewnianym w Binarowej koło Biecza w Małopolsce. Kościółek pochodzi z końca wieku XV, ale freski, które wypełniają praktycznie w całości jego ściany pochodzą spod pędzla (o ile freski kładło się pędzlem), jak to się mówi, domorosłych, miejscowych rzemieślników i namalowano je w słodkim stuleciu siedemnastym. Uczeni badacze współcześni lubią potrząsać głowami i wspominać o sarmatyzacji nieba, jakoby był to zabieg mający na celu sprywatyzowanie do celów propagandowych i politycznych nienaruszalnej i świętej res publiki (por. hasło - res publica) niebieskiej. Przepraszam bardzo, od razu powiem: nie bardzo wierzę, w aż taką propagandową przebiegłość naszych przodków walecznych, choć faktem jest, że w Binarowej zastępy niebieskie odziane są jak husaria (por. hasło - Husaria) do boju, może wąsów (por. hasło – wasy) nie podkręcają, w końcu to anioły, ale uzbrojone są całkiem jak wojska Najjaśniejszej.

A w Kościele Farnym w Krośnie miłe z wejrzenia aniołki-putta, uśmiechające się pyzatymi buźkami, paradują (a raczej podlatują) odziane w z lekka kuse kontusiki (por. hasło – Kontusz, nie kontusik). Oglądam i zastanawiam się i pytam dramatycznie: dlaczego, do jakich celów używano takiej ideologicznej propagandy, aby spolszczyć, zawłaszczyć świętość? Zaraz się przypomina w tym kontekście o księdzu Dębołeckim, (por. hasło - Dębołecki, ksiądz) oraz to, że ów uczony mnich udowadnia filologicznie, iż w Raju mówiło się po polsku. Czy nasi Sarmaci aż tak napełnienie byli pychą? Ale czy na pewno tak się wówczas rozumowało, jak nam się dzisiaj czasami rozumuje? Wszak popatrzmy na renesansowe czy średniowieczne obrazy przedstawiające mękę Chrystusa czy jakieś inne sceny związane z Nowym Testamentem? Jakie to miasto zazwyczaj widać w tle? Jerozolimę? Ale czemu podobna jest ona do średniowiecznego, wczesnorenesansowego grodu? A stroje, rzymskich sołdatów, tłuszczy? Czy nie ubrani są wszyscy oni w stroje z epoki, do której należał malarz? Jakoś nikogo nie zadziwia italianizacja, germanizacja czy anglicyzacja (tak się to pisze?) męki Chrystusa! Zatem nie tak łatwo uwierzę w jakieś ideologiczne założenia owej sarmatyzacji, w jakieś polskie megalomanie (por. hasło – Megalomania) czy im podobne pomysły. Faktem jest, że owa sarmatyzacja miała swoje konsekwencje, to znaczy, że odległość pomiędzy „szerokimi sarmackimi włościami” (por. hasło – szerokie sarmackie włości) a niebem wcale nie była tak bardzo duża jak dzisiaj, ale bo też do nieba wędrowali „nasi” Stanisław Kostka (por. hasło – Kostka Stanisław), Andrzej Bobola (por. hasło – Bobola Andrzej) i wielu, wielu innych szlacheckich świętych (por. hasło – święci polscy) i błogosławionych (por. hasło – błogosławieni sarmaccy), i kiedy oni tam do tych niebiesiech wędrowali czy udawali się w podróż ku niebiosom, to oni tak jakby zasysali za sobą do rzeczywistości niebieskiej trochę (a może całkiem znowu sporo!) tej tutaj sarmackiej rzeczypospolitej, jej obyczajów, ubiorów, instytucji, i byli tam (już w niebie) szlacheckimi naszymi (ich!) przedstawicielami, powiem nawet, deputatami czy posłami, a kiedy tak do nieba sobie wędrowali, to sprzyjała im w tej wędrówce do nieba Matka Boska Królowa Polski (por. hasło – Matka Boska Królowa Polski), (por. hasło - Gorzkie żale) (por. hasło - obrazy cudowne) (por. hasło - Matki Boskiej Zielnej). Czyli właściwie byliśmy (trzeba koniecznie napisać hasło: oni-my) czy oni byli, trochę u siebie i tam, i tu. Ot, takie właśnie niebiosa otworzyły się dla mnie w drewnianym kościółku w Binarowej.