palus sarmatica

 

 

 

 

 

 

 

Palus Sarmatica – nie pal sarmacki (nie, palus, pali), ale raczej moczary, bagno, grzęzawisko (palus, paludis, w sensie tarda palis, jak w języku Cycerona mawiało się na przykład o nieprzyjemnym wcale Styksie) będzie się tu na tych internetowych stronach działo. Chociaż i ten pierwszy palus (w sensie nabijania na pal) jest sympatycznym określeniem (niekoniecznie dla tych, którzy byli na – pal – nadziewani), to jednak moczary, grzęzawisko się tu wybiera, dlatego, że nie porządkiem tu będziemy opiewać Sarmację (por. hasło - Sarmacja) tylko nieporządkiem, używając w pełni narzędzia, które podsuwa internet i jego anarchistyczna chaotyczność. Zależy mi bowiem na tym, by zachowywać się jak jakaś bagienna syrena-bagiennica rodzaju męskiego (bagiennik?), zależy mi więc by wciągać Państwa w głąb tych sarmackich mokradeł, w głąb niekończącą się tego grzęzawiska, gdzie wszelki alfabetyczny czy jakiś inny porządek jest niewskazany, bo jakoś szatkujący materię, o której ma się do powiedzenia w nieuzasadniony porządek, nakładany przez umysł na żywą materię istnienia, dziania się. Będzie się tu opowiadać w sposób zapewnie niewyszukany Dawną Polskę w formie odsłon, wywoływanych przez pewne hasła, które z kolei domagają się kolejnych wyjaśnień, te zaś jeszcze kolejnych, więc raczej coraz głębsze zapadanie się Państwu chciałem zaproponować, ale też (jeśli popatrzymy na to z innej strony) można to też działanie nazwać bardziej wszak pozytywnie: nie zapadanie się, ale zagłębianie się czy zgłębianie (np. wiedzy). Bo mieliśmy w swoich bogatych dziejach taką epokę, w czasie której udało się nam [no i już mamy problem czy wolno mi używać zaimka „nam“, czy nie powinienem mówić raczej „im“, (por. hasło - oni-my) bo „nam“ zakłada jednak wspólnotę, a „im“ chyba jest bardziej adekwatne, bo wskazuje na to, że byli „oni“ i jesteśmy „my“ a między nami spora przepaść, oświetlana mocnym światłem (czyli oślepiana) Lampeczki Oświeceniowej (por. hasło – Lampeczka Oświeceniowa) – a prowadząc takie rozważania dalej w duchu dzisiejszego kultu niby indywidualności – czy wolno w ogóle mówić „nam“ dzisiaj, czy to nie jest za bardzo.... wspólnotowe? (nie daj Bóg jakieś narodowe może jeszcze?), ale wracam do zdania od którego zaczęły się wątpliwości i Czytelnika też namawiam, by wrócił] zatem, udało się („nam“, „im“ usuwamy) stworzyć bardzo interesującą kulturę, intrygujący ustrój, i świadomą swej funkcji (swych celów) cywilizację. No i na tych tu stronach, będziemy się w ową strukturę, w owo bycie, zapadać, po to, aby je poznać. Będziemy sobie wyjaśniać na żywo: nasze grzęzawisko będzie żyło, trochę jak dawne księgi szlachty (por. hasło – szlachta) polskiej Silvae rerum (por. hasło – silva rerum), będzie się tworzyć, (starzeć? razem z nami), przyrastać. Będziemy się więc razem zagłębiać, zapadać w bagno, trzęsawisko sarmackie. Czy chcemy dotrzeć do dna? Do stałego gruntu, tam pod spodem? A czym on jest? A może się uda? Kto wie? Jak jakiś Jules Verne (raczej nieudolna jego kopia) zapraszam więc Państwa do wyprawy do wnętrza.... moczarów. Może się czegoś dowiemy, jak one wyglądały, jakie rośliny je porastały, jakie osobliwe byty je zaludniały. Nasza Palus Sarmatica nie bez kozery rozciąga się właśnie tu: na stronie Muzeum Historii Polski. Sarmacja to ważna część naszej wielkiej tradycji historycznej. Głosimy więc chwałę jej Muzeum i wyrażamy podziękowania, że możemy właśnie stąd rozpocząć naszą podróż.