virtus

 

 

 

 

 

 

 

Virtus – w szlacheckim dekalogu, przejętym od antycznej myśli republikańskiej, cnota jest nadrzędną wartością polityczną i osobistą. Ten pierwszy jej wymiar realizuje się w przestrzeni „negotium” – zatrudnienia wokół „dobra wspólnego” (por. hasło – bonum communae, dobro wspólne), jakim jest Rzeczypospolita. Miarą posiadania cnoty jest stosunek szlachcica do powinności wspólnotowych (dziełem w tym względzie formatywnym dla szlachty było De oficiis Cycerona). A realizacją uczestniczenie w politycznym życiu państwa (ustawodawstwo, wybory, sądownictwo): szlachta budowała to swoje przekonanie w zgodzie z ideami humanizmu renesansowego: doskonalić się w cnotach znaczyło służyć Ojczyźnie (por. hasło – res publica; por. hasło – amor patriae). Hans Baron, współczeny, nieżyjący już amerykański humanista określa te ideały mianem „civic humanism”. Dopełnia tego wspólnotowego, obywatelskiego modelu życia związany z nim, jak awers z rewersem wymiar życia osobistego szlachty. Cnotę (Virtus) oczywiście należało rozwijać w życiu codziennym z dala od zgiełku polityki, w zaciszu domowym, gdzie szczególne znaczenie przypadało ideałom stoickim – aurea mediocritas. To pięknie brzmiące hasło przekładało się na szlachecki model egzystencji szlacheckiej w dworkach, (por. hasło – dworek), w zgodzie z zaleceniami mierności, w  otium, tak wychwalanym przez Jana Kochanowskiego we fraszce Na Dom w Czarnolesie czy w Pieśni świętojańskiej o sobótce). Jeszcze inny wymiar owej cnoty realizował się na placu boju. Ciekawa była idea militarna Rzeczypospolitej: budowana jako pewna strategia polityki międzynarodowej państwa (piórem Pawła Włodkowica, postawą Zawiszy Czarnego) przynajmniej od soboru w Konstancji (1414-1418). Od początku idea ta była rozumiana w kategorii wojen sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Szlachecką powinnością była obrona ojczyzny (por. hasło - Obraz szlachcica polskiego); udział w pospolitym ruszeniu (por. hasło – pospolite ruszenie) lub ponoszenie ciężarów ekonomicznych prowadzenia wojen (tak, szlachta spełniała swoje obywatelskie obowiązki płacąc podatki, a nie tylko umierając na polach bitew, jak wiele następnych generacji!). W XVII wieku Rzeczpospolita była dumna z tej racji, iż faktycznie nie prowadziła działań zaczepnych, przyczyniło się to do legendy o polskiej szlachcie jako o pacyfistach; zarazem jednak militarne formacje polskie (por. hasło - husaria) uznawane były za jedne z najlepszych oddziałów militarnych XVII wieku. Jak to możliwe? Ale najważniejszy był punkt zwrotny: oparcie całej idei państwa na cnocie obywateli. Trafnie opisał tę zasadę (ściśle republikańską zasadę) brytyjski historyk Quentin Skinner, kiedy pisał: „teoretycy wolności republikańskich skłaniali się do myślenia o cnocie jako o tej wartości, która umożliwia wolnym ludziom utrzymanie tejże ich wolności a poprzez to zapewnienie wielkości i siły ich rzeczpospolitej. Dla pisarzy tego typu idea cnoty ma związek z tymi wartościami, które zapewniają sukces w życiu politycznym.” W XVI wiecznym piśmiennictwie polskim dochodzi do głosu próba skonstruowania modelu szlachectwa  i modelu państwa w oparciu o cnotę. Państwo jest dobrze urządzone, kiedy jego obywatelom umożliwia się praktykowanie cnoty; cnota zaś obywateli staje się bogactwem, mocą państwa. Uważano (Orzechowski, Modrzewski) (por. hasło – Orzechowski, Stanisław), iż Rzeczpospolita dzięki swojej formie ustrojowej jest państwem, która cnotę swoich obywateli ustanawia jako zasadę swojej organizacji.Taki sposób organizacji zasady państwowej (dla czytelników tradycji antycznej stanowi ono jasne odwołanie się do modelu antycznego – powoduje to zresztą liczne polemiki pisarzy politycznych Rzeczypospolitej z tezami Machiavellego) rzutuje na proces autorefleksji szlachty nad sobą. Moralna, etyczna formuła państwowości stanowi nieustanne zadanie: uczestniczenie w instytucjach politycznych właściwie całej populacji szlacheckiej wymaga od niej praktykowania cnoty: zaprzestanie tego procesu doprowadzić może do konsekwencji negatywnych dla wspólnoty. Zarazem państwo, które rezygnuje z osłony, popierania, a przede wszystkim wycofuje się z uznania fundamentalnej zasady cnoty obywatelskiej jako swojej racji istnienia (państwo jest po to, aby pomagać obywatelom w praktykowaniu cnoty a nie na przykład służyć ma ich zyskowi czy interesowi prywatnemu) zaczyna popadać w chorobę, chwieje się i upada o czym tak przejmująco i porywająco mówi Piotr Skarga w swoich Kazaniach sejmowych. (por. hasło - Skarga, Piotr) Nie oszukujmy się: samo-rozumienie wiedzie szlachtę do dosyć wysokiego postrzegania swojej pozycji w Europie: oni po prostu doskonale mieli świadomość tego kim są i jak mądrze urządzone jest ich państwo. Więc otwarcie o tym mówili. No, ale nasze skolonializowane umysły nazywają ten trzeźwy osąd rzeczywistości megalomanią a jeszcze lepiej ksenofobią: ależ bo oczywiście, musimy zawsze zaczynać od konstatacji, że Polak skarlały jest, obarczony grzechami, przestępstwami, jest chodząca nicością. (por. hasło - oni-my) Pewnie ci co tak uważają, wyrażają pewną prawdę, ale o sobie, i całkiem niepotrzebnie rzutują ją na innych!

Krzysztof Koehler