szlachta

 

 

 

 

 

 

 

Szlachta i okazało się, że szlachcic polski jedynie wolny w Europie, bo on swemu królowi nie był nic więcej winien jedno „podymne, pospolitą wojnę i tytuł na pozwie“ – pisał Aleksander Bruckner w „Dziejach kultury polskiej“. Warto się zastanowić w jaki sposób osiągnęła szlachta taką pozycję w państwie oraz co z tej pozycji dobrego (albo złego) wynikało dla kultury polskiej. Wywodziła się polska szlachta z rodów wojennych zasłużonych dla pierwszych piastowskich książąt. Wywodziła się z drużyny książęcej, a ta z kolei pochodziła od dawnej, przedchrześcijańskiej organizacji rodowej wspólnoty słowiańskiej. W wiekach X i XI ów dawny system rodowy uległ lekkiemu przekształceniu dzięki nadaniom książęcym dla rycerzy w zamian za obowiązki natury wojskowej. Poza posiadaniem ziemskim (albo dawnym, rodowym, albo nowym z nadań książęcych pochodzącym, co ciekawe do XIII wieku nadania mogły mieć charakter czasowy, były zatem rodzajem pensji dla drużynników, a co z emeryturą, trzecim filarem, renciną w końcu?) zewnętrznym wyrazem rodowości były zawołania, którymi rodowcy zwoływali się w razie potrzeby. W wieku XIII obok godeł-zawołań pojawiły się godła obrazowe - czyli herby. Wywodziły się one z dawnych znaków własnościowych, które straciły charakter indywidualny i ujednoliciły się obejmując swoim zasięgiem ogromne ilości rodzin, często zupełnie nie związanych ze sobą biologicznie. Ród rycerski był rodem heraldycznym, wynikał ze wspólnego zawołania: Rogala, Gozdawa, Ślepowron, Śreniawa czy Jastrzębiec.

Ten ostatni na przykład liczył sobie w Polsce 360 rodzin!. Jak powiada Andrzej Zajączkowski „Kto w wieku XIII i XIV był rycerzem, miał odpowiedni potencjał gospodarczy i stawał w chorągwi Jastrzębców, to choć nie urodził się Jastrzębcem – do rodu Jastrzębców ostatecznie wchodził.“ Krótko mówiąc: o szlachectwie w dawnej Polsce decydowały dwa czynniki: przynależność do rodu heraldycznego (najchętniej po mieczu i po kądzieli) oraz odpowiedni status gospodarczy, umożliwiający spełnienie obowiązku wywiązania się z służby wojskowej, która z kolei profitowała w postaci nadań za dzielność czy specjalne inne zasługi oraz... w postaci zdobyczy wojennych, której, jeśli się kto postarał, wcale małe nie były. Oj, nie były małe i warto się było około nich zakręcić, kto nie wierzy niech czyta Pamiętniki Jana Chryzostoma Paska. (por. hasło – Pasek) Koło się zamykało, bo kogo nie było stać na posługę wojenną, szybko rodowość tracił.

Szlacheckość oparta była na świadomości przynależności do grupy społecznej. Owa świadomość formowała się nie tylko na polach bitew czy na fakcie przynależności do rodów, ale miała też wymiar polityczno-gospodarczy, który wyrażał się w tzw. przywilejach. (por. hasło – Przywileje) Początkowo, w XIII, XIV wieku były to pojedyncze, indywidualne ulgi, które władca udzielał poszczególnym rycerzom. Proces ten innych ze szlachty skłaniał do rozumowania następującego: skoro ulga należy się sąsiadowi, czemu również i nie mnie? Od przywileju koszyckiego (1374) ulgi przyznawane przez władców zaczęły dotyczyć całego tzw. narodu szlacheckiego. (por. hasło – naród, szlachecki) Proces formowania się owych ulg czyli przywilejów przypada w większości na wiek XV: szlachta uzyskała wówczas przywileje, które odróżniały ją od pozostałych stanów (mieszczaństwa, duchowieństwa, chłopstwa i Żydów) jeśli idzie o ulgi i pewne decyzje ekonomiczne, nie mniej ważne były jednak przywileje polityczne, które stopniowo w sporze szlachty z władcami doprowadziły do formowania się ustroju Królestwa Polskiego a potem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. (por. hasło – res publica) Szczególnie zapewne owa polityczna formuła przywilejów, która głosiła prawa człowieka i obywatela (por. hasło - neminem captivabimus) czy prawa polityczne (por. hasło - nihil novi) wpływały na silne poczucie solidarności wzajemnej. Szlachcic w wieku XV i XVI miał poczucie, że: jest równym względem prawa wobec wszystkich innych obdarzonych herbem szlachectwa osób, że ma decydujący wpływ na politykę zarówno zewnętrzną, jak i wewnętrzną swej ojczyzny, że – wreszcie – odpowiada za jej bezpieczeństwo oraz – od uformowania Trybunałów: Koronnego (1578) i Litewskiego (1581), że w jego rękach spoczywa najwyższa władza sądownicza. Należy pamiętać, iż szlachcic polski miał czynne i bierne prawo wyborcze: miał prawo i obowiązek nawet uczestniczyć w sejmikach i wolnych elekcjach z prawem głosu i wolnego sprzeciwu oraz miał prawo wyboru (lub bycia wybranym) do poselstwa sejmowego czy deputacji trybunalskiej.

Piastował i pielęgnował poczucie dawności (por. hasło - ojcowie) równości stanowej („szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”), (por. hasło - aequalitas) którą potrafił egzekwować w sądzie a przede wszystkim karmił się swoją amor patriae, (por. hasło – amor patriae) miłością ojczyzny, która nie tylko w metaforycznym ujęciu Piotra Skargi (por. hasło - Skarga, Piotr) była jego matką czy domem. Tendencja ta czy też świadomość odpowiedzialności za losy wspólnoty i zarazem poczucie bycia u siebie i doświadczanie praworządności a także obowiązków służby ojczyźnie, (por. hasło - virtus) przyczyniały się do tego, iż dziedzictwo szlacheckie w naszej tradycji, było – mimo ogromnej ilości krytyk pod adresem szlacheckości idących od czasów Oświecenia, (por. hasło – Lampeczka oświeceniowaLampeczka oświeceniowa (2)Lampeczka oświeceniowa, a „Trans-Atlantyk”? Lampeczka oświeceniowa, no a Gombrowicz?) przez okres porozbiorowy (stańczycy) aż po krytykę marksistowską – nieprzecenionym skarbem w czasach utraty wolności państwowej, czy to w okresie rozbiorów, czy potem w czasie okupacji hitlerowskiej i sowieckiej. „Umiłowanie wolności“ jako naczelnej zasady polskiej, które w wielowiekowych zmaganiach z różnymi zagrożeniami (urojonymi bądź realnymi) hołubiła w sobie polska szlachta, było, jak można sądzić, zasadniczym motorem oporu przeciwko wszelkim jej ograniczeniom. Zmagania o wolność wypowiedzi (słowa), wolność polityczną, czy wreszcie wolność i godność osobistą (por. hasło - libertaslibertas - 2libertas - 3)– wyznaczają najważniejszy wpływ polskiej szlachty na polską kulturę narodową. Rzeźbiła owa szlacheckość kulturę polską: życie w swoich posiadłościach poza miastami (udrapowane w formułę antycznego toposu otium) (por. hasło – otium), (por. hasło - dworek) swoistą kulturę materialno-duchową (nazywaną Sarmacją) (por. hasło – Sarmacja) wreszcie charakterystyczne poczucie swojej wspólnotowej godności często uświadamianej sobie w kontaktach z przedstawicielami innych nacji (często zbyt pochopnie określanej ksenofobią czy megalomanią). Dawała szlacheckość na przykład literaturze polskiej poczucie artystycznej niezależności i wolności słowa (od „Muzy“ Jana Kochanowskiego, po XVII-wieczny, sąsiedzki, rękopiśmienny obieg tekstów) (por. hasło – rękopisy (nie płoną!) (por. hasło - silva rerum) (por. hasła - ogrodyojcowieżniwa i dożynki); symptomatyczne są tu gesty i słowa poety Franciszka Karpińskiego, który po rozbiorach decyduje się złamać pióro w poczuciu, że mowy polskiej nie da się uprawiać w warunkach zniewolenia. Może wystarczy wywodów; jaki szlachcic jest każdy może zobaczyć na tej tu umieszczonej obok graficzce, pochodzącej z „Obrazu szlachcica polskiego” Wacława Kunickiego. (por. hasło – Obraz szlachcica polskiego).